Jak bez ręki

Gdy teraz patrzę przez ramię na lata 90-te i młodzieńcze czasy to nie potrafię sobie wyobrazić jak teraz można by żyć bez technologii, bez meila przy sobie, gdy to ktoś oczekuje na natychmiastową odpowiedź. Komunikacja też siada, bo włączony talk ogranicza koszty rozmów z żoną.
Więc kiedy tuż po premierze zakupiłem za prawie 2,500zł nowiuśkiego HTC Desire liczyłem na długi czas wsparcia dla systemu. Zawiodłem się, trzeba było odblokowywać, ROOT’ować i liczyć na wsparcie pasjonatów z XDA.
Oni w przeciwieństwie do HTC nie zawiodło. Gdy HTC zatrzymało się przy Androidzie 2.3.7 (jeśli dobrze pamiętam), na XDA był już w pełni funkcjonalny 4.0, a 4.1 Jelly Bean był w testach. Ta sytuacja i możliwość zakupu telefonu w salonie skłoniła mnie do poszukiwań.
Ostatecznie padło na Sony Xperię S.
Jak się krótko (10 miesięcy po premierze) okazało nowy, samodzielny smartfon od Sony przestał być modelem flagowym, a wizja wsparcia systemu z miesiąca na miesiąc zaczynała być coraz mniej prawdopodobna.

Gdy telefon wpadł w moje ręce nie miałem zastrzeżeń do niego. Dopiero po pewnym czasie się okazało iż mój model jest pierwszą partią tego modelu, który posiada wadę fabryczną ekranu, która powodowała tak zwaną żółtą plamę.
Ciężko było mi oddać telefon od razu na gwarancję, gdyż tak naprawdę  dopiero co go dostałem. Wstrzymywałem się z tym, a to był mój błąd.

W tym czasie Sony udostępniło możliwość obdlokowania bootloader’a (możliwość wgrywania innych romów i kerneli), a Jean-Baptiste Quéru oficjalnie zwiastował współpracę Sony z Googlę ku celu stworzenia wsparcia Xperii S wprost od Googla, tym samym informując że Sony jako Sony nie będzie rozwijało Xperii S powyżej wersji 4.0.4.

No to cóż pozostało robić. Odblokowujemy. Wgrywamy taki sam rom (od Sony dla Xperii S) jaki był.

Do uszkodzonego fabrycznie ekranu doszła kolejna usterka.
Jeśli smartphone ma być smartphonem to nie używamy go tylko ku paru celom, ale i zastępujemy obecne urządzenia tym jednym. W moim przypadku było to słuchanie muzyki, słuchanie radia. Do czasu. Gniazdo zaczynało się wyrabiać.
Na początku trzeba było mocno docisnąć wtyk, aby zadziałało, ale w ostatnich dniach zaczęło wariować. Telefon dostawał głupawki i nie wiedział czy ma podłączony zestaw słuchawkowy, czy nie. Skutkowało to tym iż nie można było w ogóle rozmawiać przez telefon.

Taka sytuacja w 10 miesięcznym telefonie raczej nie powinna mieć miejsca.
Telefon zdecydowałem oddać do serwisu. Próbując pominąć drogę z salonu do Sony, do serwisu, próbowałem od razu do Sony gdzie miły Pan po jednym spojrzeniu stwierdził wadę fabryczną i skierował mnie do salonu Plus’a.
Z salonu telefon został wysłany do serwisu W-Support.pl we Wrocławiu (różne opinie można znaleźć)., do którego trafił 19  lutego, po trzech dniach gdy 15 lutego zostawiłem go z błędnie wpisanym numerem kontaktowym (gdybym się nie kapnął to Plus nie miałby mnie jak poinformować o tym że telefon jest naprawiony/zgubiony/spalony).

Dziś nadszedł dzień gdy W-Support zmienił informację o statusie naprawy.

Jak widać na załączonym obrazku, serwis odmawia naprawy fabrycznie, powtarzam fabrycznie uszkodzonego wyświetlacza (pal licho gniazdo słuchawkowe), bo odblokowałem bootloader według sposobu opisanego na ich stronie.
Ja się pytam jaki związek ma oprogramowanie do ekranu który wypuściliście uszkodzonego z fabryki?
Czy wgranie WASZEGO oprogramowania jest powodem anulowania gwarancji?
Jak Wam nie pasuje odblokowany bootloader to go zablokuje, wtedy mi naprawicie uszkodzony fabrycznie  wyświetlacz?

Brak mi słów na obecną chwilę, bo to dopiero początek i nie odpuszczę.
W obecnej sytuacji na rynku gdy zróżnicowanie oprogramowania i sprzętu, gwarancja powinna rozróżniać uszkodzenia nie tylko mechaniczne, ale i oprogramowania.
Jak na razie jestem offline z Nokią X3 w kieszeni, i powiem Wam, że kiedyś to były gry w Java’ie…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*